Parszywy tuzin i czysta piętnastka

Podziel się!

Banan czy ananas? Jakość czy przystępna cena? Supermarket czy eko-warzywniak? Wy też macie takie dylematy? W odpowiedzi na to pytanie i znalezieniu złotego środka może pomóc poznanie składów list znanych jako „Dirty dozen” (parszywy tuzin) i „Clean fifteen” (czysta piętnastka). Listy obiegły cały świat. Na ich temat mówi się i pisze. W Polsce nadal zbyt mało.

Amerykanie dokładnie przebadali 53 najpopularniejsze warzywa i owoce na obecność nawozów i pestycydów. Na tej podstawie stworzyli listę „Dirty dozen” (parszywy tuzin) i „Clean fifteen” (czysta piętnastka). Na liście „Dirty dozen” znalazły się warzywa i owoce o najwyższym składzie chemikaliów. Kupując je należy uważać, wybierać tylko te ze znaczkiem eko. Do pozycji z „czystej piętnastki” możemy mieć większe zaufanie. Obecność warzyw czy owoców na tej liście sugeruje, że nie musimy szukać ich odpowiednika – eko, bo są z reguły mniej skażone.

Skład "Dirty dozen"

Pierwsze miejsce na tej liście zajęły jabłka. Kolejne to: seler, pomidory, ogórki, winogrona, nektarynki, brzoskwinie, ziemniaki, szpinak, truskawki, borówki hodowlane i papryka.

Lista "Clean fifteen"

Czysta piętnastka zaczyna się od awokado. Następne to: kukurydza, ananas, kapusta, groszek, cebula, szparagi, mango, papaja, kiwi, bakłażan, melon miodowy, grejfrut, melon kantalupa i kalafior.
Pierwsza lista brzmi znajomo? Co robić? Kupować warzywa i owoce z listy „Dirty dozen”? Czy może zastępować je droższą wersją eko? Czy wy też miewacie takie dylematy?

Moim zdaniem, my Polacy wciąż dorastamy do ekologicznej świadomości i zdrowego stylu życia. Ja to doskonale rozumiem. Wychowywałam się w czasach PRL-u. Pamiętam reglamentację, kartki na żywność i walkę o mięso. Zakup mięsa w tamtych czasach nie był łatwy, właśnie ze względu na jego trudną dostępność. Przed sklepami mięsnymi ustawiały się długie kolejki. Na zakup mięsa potrzebne były nie tylko kartki, ale i wolny czas. W naszej rodzinie za świeże dostawy mięsa najczęściej odpowiadała będąca na emeryturze babcia. W czasach PRL, jak i w erze kamienia łupanego, mięso było prawdziwym łupem. W naszej świadomości to ono stanowiło najwyższą wartość odżywczą

Warzywa i owoce nie mogły mu się równać. Nie docenialiśmy ich wartości. Jedząc marchewkę czy jabłko nikt nie zastanawiał się, ile zawierają witamin i minerałów, lub czy i na ile są skażone.

Teraz, w czasach zielonych shaków, mody na zdrową żywność, warzywa i owoce dobrej jakości stają bestsellerami.

Banany – toksyczne czy zdrowe?

No właśnie! Na liście „Brudnej dwunastki” zabrakło bananów!

Sprowadzane do Polski z Kolumbii, Gwatemali czy Ekwadoru banany to owoce pastewne, z dużą zawartością skrobi. W Ameryce Południowej jedzą je zwierzęta hodowlane a w Europie ludzie.
Żeby przerwać transport do Polski, muszą być poddane ogromnej ilości pestycydów, hernicydów i fungicydów. Podczas dojrzewania, kiedy jeszcze rosną na drzewach, są owijane w niebieską folię zawierającą chorpyrifos - owadobójczy preparat. Światowa Organizacja Zdrowia ostrzega przed nim od wielu lat – jest toksyczny i niebezpieczny. Jedzenie przesiąkniętych nim bananów skutkuje depresją, wadami wrodzonymi u noworodków i problemami z oddychaniem.

Do Polski banany przyjeżdżają jeszcze zielone, w dojrzewalniach są opryskiwane etylenem, który także bardzo szkodzi zdrowiu.

W raporcie Human Rights Watch można przeczytać, że większość najpopularniejszych i najbardziej reklamowanych koncernów bananowych, skupuje owoce od plantacji, na których nie przestrzega się praw pracowniczych. Ludzie pracują na nich w szkodliwych warunkach, po 12 godzin dziennie, często są to dzieci od 8 roku życia.

Zrezygnuj, zastępuj

Nie zawsze zakup eko-bananów jest możliwy i realny. W sklepach z eko-żywnością kilogram takich bananów to koszt kilkunastu złotych. Tymczasem w supermarkecie banany można kupić już za 5-6 zł za kilogram. Co wybierze przykładowy Kowalski? Na to pytanie nawet nie muszę odpowiadać... Rozumiem, że nie każdego stać na eko-banany. Poza tym w mniejszych miejscowościach nawet nie ma eko-sklepów.

Ale czy naprawdę musimy kupować owoce i warzywa z „Dirty dozen”? Najrozsądniej jest zrezygnować z pozycji znajdujących się na tej liście i zastępować je pewniejszymi odpowiednikami z listy „cleen fifteen".

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Do góry

Ta strona używa tzw. cookies. Ustawienia możesz zmienić w preferencjach przeglądarki.